Długo opowiadała o tym, jak wspólnie jadły obiady w ogródku jej babci i jak prawie całe dnie spędzały poza domem.Wywierało to na mnie duże emocje, ponieważ ja i Scott mieliśmy podobnie. Co prawda nie bawiliśmy się w troskliwe matki, zajmujące się swoimi niemowlętami, ale też ciężko było nas zastać w domu.
- Mieliście przez jakiś czas dobry kontakt z Lydią..nic Ci o mnie nie mówiła? - zapytała w końcu. Nie wiedziałem co odpowiedzieć. Nie sądzę, że Martin chciałaby, żebym powiadomił Malie, że nie chciała się do niej przyznać.
- Nie zwróciłem uwagi. Jak to się stało, że straciłyście kontakt? - postanowiłem zmienić temat.
- Wystarczy para męskich portek, naprawdę nic wielkiego. - uśmiechnęła się. - Kiedy Lydia poszła po raz pierwszy na randkę, byłam strasznie zazdrosna. Co z tego, że był to plastikowy stolik na trawie i ciastka z promocji.. czułam się mniej doceniana. Tak było z każdym kolejnym razem, aż w końcu zdałam się na odwagę, żeby powiedzieć jej, że też ktoś mi się podoba. Wyśmiała mnie, mówiąc że pewnie tylko jej zazdroszczę i szukam czegoś na siłę. To była chyba nasza ostatnia rozmowa. Potem okazało się, że podobał nam się ten sam chłopak, ale nie miałyśmy już odwagi o tym rozmawiać. Nie wiem nawet, czy mnie jeszcze pamięta. - opowiadała to wszystko z takim uczuciem, że serce zaczęło mi szybciej bić. Chciałem odpowiedzieć, że Lydia nie jest na tyle zimna, żeby o niej zapomnieć po tym wszystkim, ale nie miałem co do tego pewności.
- Nigdy bym się nie spodziewał. - mruknąłem.
- Nikt by się nie spodziewał. - zaśmiała się, po czym wzięła kolejny kawałek pizzy. Resztę obiadu zjedliśmy w ciszy, wymieniając co jakiś czas po kilka zdań.
Kiedy wyszliśmy, Malia zaprosiła mnie do siebie. Nie miałem nic do stracenia, więc się zgodziłem. Ostrzegała, że jej siostra może chcieć mnie częstować alkoholem, dlatego na wszelki wypadek najpierw odwieźliśmy Jeepa. Wszedłem na chwilę do domu i zostawiłem tacie kartkę na stole, gdzie poinformowałem, że mogę wrócić późno. Blondynka poszła jeszcze do łazienki, a ja spojrzałem na telefon, który postanowiłem zostawić w domu. Tak zrobiłem. Czekając na Malie, napiłem się jeszcze wody. Kiedy wyszła, ruszyliśmy w stronę jej domu.
Miałem wrażenie, że ta droga nigdy się nie skończy. Prawie całe cztery kilometry przeszliśmy w całkowitej ciszy, co sprawiało, że chciałem jak najszybciej uciekać do domu. Kiedy weszliśmy do małego, białego budynku, który liczył tylko parter i strych, poczułem zapach, którym mama zawsze wypełniała dom, kiedy jeszcze żyła. To były pierogi z serem. Stanąłem w małym pomieszczeniu, gdzie podłoga była wypełniona brązowym dywanem. Ściany były lekko ciemniejsze od niego, a na jednej z nich wisiało zdjęcie sióstr prawdopodobnie z mamą. Obok okna stała szafka z niewielkim telewizorem, a na przeciwko niej biała kanapa. Nogi bolały mnie tak okropnie, że marzyłem o tym, żeby na niej usiąść. Dom wyglądał bardzo skromnie, ale miał swój urok.
- Stiles, poznaj moją siostrę. - moje rozmyślanie przerwała Malia.
- Cześć, jestem Stiles. - powiedziałem dziewczynie, podając rękę. W przeciwieństwie do blondynki, miała czarne włosy i wyglądała na o wiele straszą.
- Miło Cię poznać. - uśmiechnęła się. Zdziwił mnie fakt, że nie przedstawiła się imieniem, aczkolwiek nie zastanawiałem się na tym długo. Szybko wyszła do kuchni, dając Malii do zrozumienia, że zostawi nas w spokoju. Usiedliśmy więc na wygodnej kanapie - nie żartuję! nigdy jeszcze nie cieszyłem się tak bardzo, że nareszcie mogę usiąść - i nastała cisza, którą dziewczyna przerwała po dłuższej chwili.
- Napijesz się czegoś? - zapytała.
- Wody, jakbyś mogła - odparłem.
- Chodziło mi o coś mocniejszego, ale oki - zaśmiała się i poszła do kuchni. Nie czułem się na tyle pewnie tutaj, żeby się upijać.
Po jakimś czasie atmosfera stała się cieplejsza. Zaczęliśmy rozmawiać na każdy możliwy temat. Poczułem się swobodniej i wypiłem dwa piwa. Dziewczyna natomiast postanowiła pójść trochę dalej i nie żałowała sobie wina. Może dlatego była taka rozgadana? Nie ważne. Wracałem do domu bardzo późnym wieczorem. Gdyby nie lampy przy ulicy, prawdopodobnie nic bym nie widział. Było bardzo chłodno, przez co lekko się trzęsłem. Mając świadomość, że muszę przejść jeszcze około trzech kilometrów, zacząłem się zastanawiać, czy nie szukać noclegu u kogoś w okolicy. Przeglądając w myślach osoby, które mieszkają najbliżej, przyszła mi do głowy tylko jedna. Nie trudno domyślić się kto, jednak tam na nocleg nie miałem żadnych szans. Szedłem przed siebie z nadzieją, że ta droga szybko się skończy.
- Stiles? - moje rozmyślanie przerwał żeński głos i bardzo dobrze mi znany. Poza tym truskawkowy blond mogłem dostrzec w każdej ciemności.
***
- Stiles, poznaj moją siostrę. - moje rozmyślanie przerwała Malia.
- Cześć, jestem Stiles. - powiedziałem dziewczynie, podając rękę. W przeciwieństwie do blondynki, miała czarne włosy i wyglądała na o wiele straszą.
- Miło Cię poznać. - uśmiechnęła się. Zdziwił mnie fakt, że nie przedstawiła się imieniem, aczkolwiek nie zastanawiałem się na tym długo. Szybko wyszła do kuchni, dając Malii do zrozumienia, że zostawi nas w spokoju. Usiedliśmy więc na wygodnej kanapie - nie żartuję! nigdy jeszcze nie cieszyłem się tak bardzo, że nareszcie mogę usiąść - i nastała cisza, którą dziewczyna przerwała po dłuższej chwili.
- Napijesz się czegoś? - zapytała.
- Wody, jakbyś mogła - odparłem.
- Chodziło mi o coś mocniejszego, ale oki - zaśmiała się i poszła do kuchni. Nie czułem się na tyle pewnie tutaj, żeby się upijać.
Po jakimś czasie atmosfera stała się cieplejsza. Zaczęliśmy rozmawiać na każdy możliwy temat. Poczułem się swobodniej i wypiłem dwa piwa. Dziewczyna natomiast postanowiła pójść trochę dalej i nie żałowała sobie wina. Może dlatego była taka rozgadana? Nie ważne. Wracałem do domu bardzo późnym wieczorem. Gdyby nie lampy przy ulicy, prawdopodobnie nic bym nie widział. Było bardzo chłodno, przez co lekko się trzęsłem. Mając świadomość, że muszę przejść jeszcze około trzech kilometrów, zacząłem się zastanawiać, czy nie szukać noclegu u kogoś w okolicy. Przeglądając w myślach osoby, które mieszkają najbliżej, przyszła mi do głowy tylko jedna. Nie trudno domyślić się kto, jednak tam na nocleg nie miałem żadnych szans. Szedłem przed siebie z nadzieją, że ta droga szybko się skończy.
- Stiles? - moje rozmyślanie przerwał żeński głos i bardzo dobrze mi znany. Poza tym truskawkowy blond mogłem dostrzec w każdej ciemności.
***
Będzie next? 😍😍
OdpowiedzUsuńJeśli pojawiłoby się jakieś większe zainteresowanie ze strony czytelników, to z przyjemnością napiszę kolejny.
OdpowiedzUsuńi dziękuję za odzew, to dużo dla mnie znaczy! ♥