Malia wyglądała na zaniepokojoną. Spojrzałem na tatę, który tym bardziej był zmieszany, ponieważ nie wiedział nawet kto to jest. Wszyscy staliśmy cicho, nikt nie pisnął ani słowa. Postanowiłem, że to ja przerwę niezręczną ciszę.
- Nie spodziewałem się Ciebie tutaj. - posłałem blondynce ciepły uśmiech.
- Wiem, nie powinnam Cię nachodzić tak znienacka. - zmieszała się jeszcze bardziej.
- Nic się nie stało! - wtrąciłem się szybko. - Fajnie, że jesteś, wchodź. - powiedziałem, pokazując gestem, żeby poszła na górę. Tata patrzył na mnie podejrzliwie, ale wyglądał na zadowolonego. Wraz ze Scottem udaliśmy się za blondynką, której wskazałem drogę do mojego pokoju.
- Ładny masz dom. - powiedziała, kiedy zamknąłem za nami drzwi.
- Dziękuję i wybacz bałagan. - mruknąłem, spoglądając na niepościelone łóżko.
- Nic nie szkodzi, przecież to normalne. - zaśmiała się.
- Chcesz coś do picia? - przyjaciel po raz kolejny mnie wyręczył w tej sprawie.
- Nie, dziękuję. Zostawiłam na dole kawałek ciasta, które moja siostra upiekła, mam nadzieję, że twojemu tacie będzie smakować. - zwróciła się do mnie, a uśmiech nie schodził jej z twarzy.
- Na pewno. - odwzajemniłem uśmiech. Scott siedział przy moim biurku i bacznie nas obserwował. Usiadłem obok blondynki na łóżku, żeby poczuła się swobodniej.
- Chciałam zapytać w szkole, czy nie dałbyś wyciągnąć się na jakąś kawę, ale zwątpiłam, bo wszyscy mówili o twoim zniknięciu z Lydią. Łączy Was coś? - zapytała prosto z mostu. Widać, że była konkretną dziewczyną, jednak nie spodziewałem się, że z taką łatwością może to przyjść komukolwiek. Lewym uchem usłyszałem lekki śmiech przyjaciela.
- Nic nas nie łączy, nasi rodzicie byli razem na komisariacie i...z resztą to długa historia. Po prostu musieliśmy załatwić kilka spraw razem, nic poważnego.
- Rozumiem. Czyli nie wchodzę w żaden sposób pomiędzy Was siedząc tutaj teraz? - słysząc to pytanie trochę się zawahałem. Nie odpowiedziałem od razu. Zacząłem zastanawiać się, czy właściwie da się wejść pomiędzy "nas". Jakby nie patrzeć Martin nie ma zielonego pojęcia o moich uczuciach no i przecież nie ma żadnych "nas".
- Ma chłopaka. - mruknąłem. Po tym stwierdzeniu zapadła dłuższa cisza. Zrobiło się niezręcznie, a ja nie wiedziałem jak z tego wybrnąć. W końcu Malia zebrała się i kontynuowała dyskusję.
- Zjemy jutro razem obiad? Np pizza? - uśmiechnęła się.
- Tak, będzie świetnie, masz czas jutro Scott? - zapytałem, po czym zorientowałem się, na jakiego wyszedłem debila. Jej pytanie było skierowane wyłącznie do mnie. Przyjaciel spojrzał na mnie z drwiącym wyrazem twarzy, ale olałem to. W końcu odpowiedział.
- Nie, jutro mam zajęte popołudnie, ale sądzę, że sami dacie sobie radę. - dziękowałem Bogu, że nie wybuchnął śmiechem, wymawiając to zdanie.
- No to super, jesteśmy umówieni. Pójdę już, późno jest. - jej twarz naprawdę promieniała. - do zobaczenia jutro Stiles. - westchnęła.
- Czekaj, odprowadzimy cię. - zarzuciłem pomysł, który średnio spodobał się przyjacielowi.
- O, to świetnie! Miło z waszej strony. - odpowiedziała zwracając się wyłącznie do mnie.
- Zmienię tylko spodnie. - odparłem, pokazując na dresy, jakie miałem na sobie.
- Okej, poczekam. - zaśmiała się. Nie spodziewałem się niczego wielkiego, to mogło się skończyć tylko na przyjaźni, o ile w ogóle. Musiałem się jakoś oderwać od ciągłego myślenia o Lydii, a ten obiad to była znakomita okazja.
Kiedy odprowadziliśmy blondynkę, Scott postanowił, że też wróci już do domu, więc w miarę szybko położyłem się spać. Nad ranem zorientowałem się, że zaraz po szkole idę na obiad, co zmuszało mnie do lepszego ubioru, niż zwykła codzienna koszulka. Przez to omal nie spóźniliśmy się ze Scottem na lekcje.
Zadziwiająco szybko zleciał mi ten dzień w szkole. Po skończonych zajęciach, stanąłem przy Jeepie, czekając na blondynkę. Ani razu nie widziałem dzisiaj w szkole Lydii, co dało mi do zrozumienia, że pewnie jej znów nie ma. Z drugiego końca parkingu machała mi Malia. Gestem zaprosiłem ją do siebie. Poprawiłem białą koszulkę, której dawno nie miałem na sobie i przeczesałem ręką włosy.
- To gdzie jedziemy? - zapytałem, kiedy blondynka podeszła bliżej.
- Liczę, że zabierzesz mnie do najlepszej pizzerii w Beacon Hills. - zaśmiała się, wsiadając do auta. To było wyzwanie.
Bez wahania zatrzymałem się przy pizzerii, gdzie zawsze jemy z tatą. Kiedy zgasiłem Jeepa, spojrzałem na Malie, której uśmiech standardowo nie schodził z twarzy.
- Chodźmy. - westchnąłem po chwili, po czym wyszliśmy z wozu i weszliśmy do restauracji. Zamówiliśmy dużą pizze z serem, gdyż dziewczyna jest wegetarianką. Do picia wzięła wodę, a ja colę. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać, to nie potrafiliśmy skończyć. Opowiadała mi o swojej rodzinie. Nie zna mamy i mieszka tylko ze starszą siostrą. Zaskoczyła mnie jednak tym pytaniem.
- Skąd znasz Lydię? - spojrzała mi prosto w oczy.
- Dlaczego akurat o nią pytasz? - chciałem uniknąć jej tematu.
- Bo wiem, że nie jest Ci obojętna. - uśmiechnęła się.
- Od dawna ją znam..tak po prostu. Ze szkoły. - odparłem. - A ty? - postanowiłem zapytać.
- Z podwórka. Jej babcia mieszkała blisko mnie, więc zawsze jak u niej była, to spędzałyśmy razem dużo czasu. - jej odpowiedź mnie zaskoczyła. Przecież Lydia wspominała, że nigdy nie dogadywała się z dziewczynami.
***
- No to super, jesteśmy umówieni. Pójdę już, późno jest. - jej twarz naprawdę promieniała. - do zobaczenia jutro Stiles. - westchnęła.
- Czekaj, odprowadzimy cię. - zarzuciłem pomysł, który średnio spodobał się przyjacielowi.
- O, to świetnie! Miło z waszej strony. - odpowiedziała zwracając się wyłącznie do mnie.
- Zmienię tylko spodnie. - odparłem, pokazując na dresy, jakie miałem na sobie.
- Okej, poczekam. - zaśmiała się. Nie spodziewałem się niczego wielkiego, to mogło się skończyć tylko na przyjaźni, o ile w ogóle. Musiałem się jakoś oderwać od ciągłego myślenia o Lydii, a ten obiad to była znakomita okazja.
Kiedy odprowadziliśmy blondynkę, Scott postanowił, że też wróci już do domu, więc w miarę szybko położyłem się spać. Nad ranem zorientowałem się, że zaraz po szkole idę na obiad, co zmuszało mnie do lepszego ubioru, niż zwykła codzienna koszulka. Przez to omal nie spóźniliśmy się ze Scottem na lekcje.
Zadziwiająco szybko zleciał mi ten dzień w szkole. Po skończonych zajęciach, stanąłem przy Jeepie, czekając na blondynkę. Ani razu nie widziałem dzisiaj w szkole Lydii, co dało mi do zrozumienia, że pewnie jej znów nie ma. Z drugiego końca parkingu machała mi Malia. Gestem zaprosiłem ją do siebie. Poprawiłem białą koszulkę, której dawno nie miałem na sobie i przeczesałem ręką włosy.
- To gdzie jedziemy? - zapytałem, kiedy blondynka podeszła bliżej.
- Liczę, że zabierzesz mnie do najlepszej pizzerii w Beacon Hills. - zaśmiała się, wsiadając do auta. To było wyzwanie.
Bez wahania zatrzymałem się przy pizzerii, gdzie zawsze jemy z tatą. Kiedy zgasiłem Jeepa, spojrzałem na Malie, której uśmiech standardowo nie schodził z twarzy.
- Chodźmy. - westchnąłem po chwili, po czym wyszliśmy z wozu i weszliśmy do restauracji. Zamówiliśmy dużą pizze z serem, gdyż dziewczyna jest wegetarianką. Do picia wzięła wodę, a ja colę. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać, to nie potrafiliśmy skończyć. Opowiadała mi o swojej rodzinie. Nie zna mamy i mieszka tylko ze starszą siostrą. Zaskoczyła mnie jednak tym pytaniem.
- Skąd znasz Lydię? - spojrzała mi prosto w oczy.
- Dlaczego akurat o nią pytasz? - chciałem uniknąć jej tematu.
- Bo wiem, że nie jest Ci obojętna. - uśmiechnęła się.
- Od dawna ją znam..tak po prostu. Ze szkoły. - odparłem. - A ty? - postanowiłem zapytać.
- Z podwórka. Jej babcia mieszkała blisko mnie, więc zawsze jak u niej była, to spędzałyśmy razem dużo czasu. - jej odpowiedź mnie zaskoczyła. Przecież Lydia wspominała, że nigdy nie dogadywała się z dziewczynami.
***
Wreszcie rozdział! :) Świetny jak zawsze, oby Malii chodziło tylko przyjaźń, bo Stiles należy do Lydii! Haha :D
OdpowiedzUsuńBłąędy:
- "Np pizza? - uśmiechnęła się." - np zamieniamy na na przykład ;)
- było tam parę wyrazów, gdzie trzeba było dać "ę" zamiast "e" na końcu, ale nie chce mi się ich pisać, myślę, że sama je wyłapiesz :)
Pozdrawiam!
BoogGirl
http://konieckropka-bookgirl.blogspot.com/
PS. piszę z anonima, bo nie chce mi się logować xd
haha, dziękuję!
Usuńbłędy będą zawsze, no cóż, ale przepraszam! ♥
Wspaniały <3
OdpowiedzUsuń