Nie pomyliłem się. Lydia Martin stała właśnie przede mną. Ku mojemu zdziwieniu wyglądała na dość szczęśliwą. Zacząłem się zastanawiać, czy to przez to, że mnie tu zobaczyła, ale to była jedna z mniej możliwych opcji. Nie potrafię jednak opisać tego, jak się czułem spoglądając teraz w jej oczy. Cholernie tęskniłem za tym wzrokiem i nie miałem co się oszukiwać, że zastąpi mi go ktoś inny.
- Co ty tu robisz? - zapytała w końcu.
- Wracam do domu. - odpowiedziałem bez zastanowienia.
- Jesteś pijany? - zdziwiła się. Ja też. Nie mogłem być pijany, nie wypiłem tak dużo.
- Nie, wypiłem tylko dwa piwa. - odparłem.
- Czuję. - zrobiła minę, której także nie potrafię opisać.
- Wybacz, pewnie nieźle ode mnie jedzie. - zaśmiałem się, nie wiedząc jak dalej ciągnąć rozmowę.
- Dlaczego się nie odzywałeś? - spytała, dając mi do zrozumienia, że pójdzie ze mną. Szliśmy krok w krok, a do mnie po chwili dotarło, co powiedziała. Byłem zbyt skupiony na jej twarzy, ponieważ nie była tak bardzo pomalowana jak zwykle i wyglądała o wiele lepiej.
- A dlaczego miałem się odzywać? - odpowiedziałem. Zamilkła na chwilę, odwracając ode mnie wzrok.
- Racja, przeprosiny w sms'ie to kiepski pomysł. - odparła, robiąc minę, jakby chciała mi powiedzieć, że jest idiotką.
- Jakim sms'ie? - nagle ożyłem. Zacząłem żałować, że nie zabrałem ze sobą telefonu.
- Tym w sobotę w nocy. - odpowiedziała bez zastanowienia.
- Nie dostałem żadnego smsa. - stwierdziłem pewny swojej odpowiedzi. Przez chwilę milczała.
- To wiele wyjaśnia. - odpowiedziała w końcu uśmiechnęła się. Faktycznie to wyjaśnia bardzo dużo. Nienawidzę swojego operatora za to, że nie dostarczył mi tej wiadomości.
- Co w nim napisałaś? - postanowiłem zapytać.
- Nic ważnego. - odparła. Zastanawiając się, jak to od niej wyciągnąć, zatrzymałem się. Ona po kilku krokach zrobiła to samo i za mnie spojrzała. Patrzyła mi perfidnie w oczy, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie mogła.
- Słucham. - stwierdziłem, stojąc na środku chodnika, gdzie i tak nikt nie szedł poza nami.
- Oj chciałam przeprosić i pogadać. Nic wielkiego. - mruknęła. - Zebrałam się dopiero o tej drugiej w nocy, bo dużo o tym myślałam i - tu jej przerwałem.
- Druga w nocy?! - dosłownie krzyknąłem.
- Co w tym dziwnego? - zdziwiła się.
- I sądzisz, że o drugiej w nocy od tak bym wyszedł i byśmy sobie porozmawiali po tym wszystkim? - miałem tylko nadzieję, że mówię z sensem.
- A co robimy teraz? - spojrzała na mnie przemądrzałym wzrokiem.
- Teraz nie ma drugiej w nocy. - chciałem być mądrzejszy. Po tych słowach pokazała mi ekran swojego telefonu. Była pierwsza czterdzieści siedem, więc mój argument nie był zbyt trafny. Zatkało mnie. Staliśmy tak jeszcze długą chwilę, a potem ruszyliśmy w stronę jej domu. Tym dałem jej do zrozumienia, że ją tam odprowadzę.
Dzięki Lydii droga zleciała mi bardzo szybko. Rozmawialiśmy niemal cały czas, co sprawiło, że stałem się spokojniejszy. Nie chciała powiedzieć, dlaczego była taka zdenerwowana, ale najprawdopodobniej to sprawa z Jasonem - jak zawsze. Nie wypytywałem jej o nic więcej, bo i tak nie uzyskałbym na to odpowiedzi. Kiedy wszedłem do domu, tata jeszcze nie spał. Siedział na kanapie i oglądał jakiś bezsensowny program w tv.
- Malia dzwoniła - powiedział, kiedy zorientował się, że wszedłem do domu.
- Do Ciebie? - zapytałem zdziwiony.
- Do Ciebie. Zostawiłeś telefon. - zaśmiał się, podając mi urządzenie, które wcześniej zostawiłem tu na szafce.
- Czego chciała? - w głowie miałem już pełno dialogów, jak mogła przebiec rozmowa między nimi.
- Nie odebrałem. - stwierdził. Ulżyło mi, kiedy usłyszałem te słowa. Wziąłem od taty telefon i spoglądając na niego, nie dowierzałem własnym oczom. Uświadomiłem sobie, że przecież nie miałem numeru tej dziewczyny. Nie mam pojęcia kiedy go zapisała, ale dzwoniła do mnie piętnaście razy. Treść sms'a zszokowała mnie o wiele bardziej.
***
powróciłam po mega długiej przerwie, ale mam nadzieję, że nie na darmo.
Kisses! 💋
Do następnego rozdziału!
- Malia dzwoniła - powiedział, kiedy zorientował się, że wszedłem do domu.
- Do Ciebie? - zapytałem zdziwiony.
- Do Ciebie. Zostawiłeś telefon. - zaśmiał się, podając mi urządzenie, które wcześniej zostawiłem tu na szafce.
- Czego chciała? - w głowie miałem już pełno dialogów, jak mogła przebiec rozmowa między nimi.
- Nie odebrałem. - stwierdził. Ulżyło mi, kiedy usłyszałem te słowa. Wziąłem od taty telefon i spoglądając na niego, nie dowierzałem własnym oczom. Uświadomiłem sobie, że przecież nie miałem numeru tej dziewczyny. Nie mam pojęcia kiedy go zapisała, ale dzwoniła do mnie piętnaście razy. Treść sms'a zszokowała mnie o wiele bardziej.
***
powróciłam po mega długiej przerwie, ale mam nadzieję, że nie na darmo.
Kisses! 💋
Do następnego rozdziału!







